|
Z Panajachel udalo nam sie dojechac bezposrednim autobusem do Antiguy. I to nawet nie chickenbusem. Niestety dotarlismy tu po poludniu, wiec ta kolonialna perelka Gwatemali przywitala nas deszczem. No coz - nie mozemy zapomniec, ze mamy tu teraz pore deszczowa.
W ulewie szukamy jakiegos przyzwoitego noclegu za przyzwoita cene. Niestety nie jest to tutaj latwe. Tubylcy zdaja sobie sprawe z urody swojego miasta i zdzieraja z turystow niemilosiernie. W koncu udaje nam sie cos znalezc. Bez lazienki, ale za to z duzym oknem wychodzacym na mila uliczke. Moze byc. I nawet zaczyna sie przejasniac.
Skoro pogoda robi nam taka przysluge, trzeba to wykorzystac. Idziemy ogladac miasto i zorientowac sie kto i za ile organizuje wycieczki na pobliski wulkan Pacaya. Antigua to ciekawe miasteczko (zalozone w 1543 roku) z ogromna iloscia kolonialnej architektury i ruinami kosciolow niemal na kazdym rogu. Do 1773 roku, w ktorym silne trzesienie ziemi dokonalo tu wielkiego spustoszenia, byla stolica Gwatemali. Poza tym byla wowczas, i jest nadal, centrum kulturalnym panstwa. Po trzesieniu ziemi w 1773 roku (to bylo najsilniejsze, wczesniej miasto nawiedzaly regularnie slabsze) miasto stalo sie opuszczone, stolice przeniesiono do Guatemala City i tam tez umieszczono wiekszosc skarbow Antiguy. W drugiej polowie XX w. zaczeto przykladac wieksza wage do ochrony tego, co pozostalo z dawnej swietnosci miasta, szczegolnie, ze cale zostalo wpisane na liste Swiatowego Dziedzictwa UNESCO. W 1976 roku Antigua ponownie zostala dotknieta silnym trzesieniem ziemi. Obecnie wiekszosc ruin zamkieta jest dla zwiedzajacych, mozna podziwiac je jedynie z zewnatrz. Nie widzielismy jeszcze nigdy miasta tak gesto usianego zabytkami (ruinami, glownie kosciolow), jak Antigua. Mozna tu kupic pamiatki charakterystyczne dla calej Gwatemali, oraz dziela wielu mieszkajacych tu artystow. Pewnie nalezy porownac to z naszym Krakowem.
W przewodniku wyczytalismy, ze koniecznie musimy wybrac sie na jeden z trzech otaczajacych Antigue wulkanow. 7-godzinne wyprawy na wulkan Pacaya (2552 m n.p.m., aktywny) organizuja wszystkie tutejsze agencje i agencyjki turystyczne, za 5 - 10$ od osoby (w cene wliczony dojazd do Volcan Pacaya National Park, opieka przewodnika i obstawa wojskowo-policyjna - nikt nie wie czy jest potrzebna). Przewodnik szczegolnie poleca wycieczke z jedna z nich - Gran Jaguar. W jej siedzibie udaje nam sie ustalic, ze najlepiej wybrac sie na poranna ture od godziny 6.00, bo jest szansa, ze zdazymy przed popoludniowym deszczem. Postanawiamy podjac ostateczna decyzje rano, oceniajac aure po przebudzeniu.
Budzik zadzwonil baaardzo wczesnie, ale niestety to, co zobaczylismy za oknem bardzo nas zasmucilo. Geste ciemne chmury, widocznosc zerowa. Trudno, rezygnujemy. Przed nami jeszcze niejeden wulkan, moze bedzie lepsza pogoda. Przewracamy sie na drugi bok i spimy spokojnie az do... pobudki dzieki promieniom slonca swiecacego na niebieskim niebie. Kurcze, trzeba bylo byc bardziej odwaznym. No nic, przy nastepnym wulkanie bedziemy bardziej poblazliwi dla pogody. |